ZAPRASZAMY NA STRONĘ K. MACIEJEWSKIEJ.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Z cyklu: Moja "mała Ojczyzna": Będzin pięknieje - nabiera kolorów... czyli herb z kwiatów i hasło "Będzin górą!"



Nawet takie szczegóły jak zieleń miejska (przy Al.Kołłątaja) nabierają niesamowitych kształtów. To jest efekt promocji i dbania o wizerunek w najdrobniejszych szczegółach.

sobota, 28 maja 2011

Odkryty na nowo - Dziadzio Prus z Nałęczowa...

Bolesław Prus, z powodu rozwijającej się choroby (agorafobii-irracjonalny lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, wyjściem z domu, tłumem itp.), zmuszony był do wyjazdu na kurację. Wybrał Nałęczów. Nigdy nie zamieszkał w nim na stałe, nie wybudował domu, a jednak spędził tu dwadzieścia osiem sezonów (1882-1910). Wszyscy się z nim zżyli, polubili go i zapamiętali jego prace, życie i obyczaje. Gdy po raz pierwszy przybył do Nałęczowa miał 35 lat i był jeszcze młodym, chociaż doświadczonym głęboko przez los człowiekiem. Będąc w Nałęczowie przede wszystkim leczył się intensywnie, ale też nie zaniedbywał pisarstwa. Stąd wysyłał reportaże, fragmenty powieści i obfitą korespondencję. Postrzegany był w Nałęczowie jako człowiek pogodny, pełen humoru, szczery i otwarty. Z każdym porozmawiał, czasem pomagał. Razem z Żeromskim i Oktawią Rodkiewiczową zajął się losem syna nałęczowskiego stróża, Michasia Tarki, którego protegował, a także finansował jego naukę w Warszawie. On sam też potrzebował pomocy. Nałęczowskie panie: Kazimiera Żółtowska, Felicja Sulkowska, O.Rodkiewiczowa załatwiały mu wszystko: obiady, mieszkanie, badania lekarskie, a nawet towarzystwo do spacerów po Nałęczowie. W Nałęczowie widziano Prusa jako człowieka łagodnego, ugodowego, rozluźnionego, natomiast w Warszawie miał częste konflikty z redakcjami i redaktorami, czytelnikami i krytykami. Był bowiem autorem i dyskutantem bezkompromisowym. Prus miał też swoje tajemnice. Nikt nie znał jego duszy i problemów, które go drążyły. Nie wiedziano tu nic o jego sieroctwie w młodości, które kładło się cieniem na jego charakterze i osobowości, nic znano rozmiarów smutku, który wynikał z braku rodzinnego i własnego domu, a może z braku własnych dzieci. Dla Nałęczowian był po prostu "Dziadziem Prusem". Zygmunt Chmielewski, przyrodni brat Oktawii tak wspomina Prusa: "Mój ojciec doktor Konrad Chmielewski był długo lekarzom i dyrektorem Zakładu leczniczego w Nałęczowie, do którego w latach 1880-1900 przyjeżdżała na wczasy letnie i leczenie cala elita inteligencji polskiej. Więc przede wszystkim ukochany Dziadzio Prus, doprawdy często pełniący zaszczytne obowiązki sumienia narodowego”.
Tak przed zbliżającym się Dniem Dziecka: ...Prus bardzo lubił nałęczowskie dzieci. Częstował je cukierkami przy każdej okazji. Jeszcze do niedawna żyli ci, których obdarowywał słodyczami.

piątek, 27 maja 2011

Pocztówka z podróży - Nałęczów z Bolesławem Prusem.

Historia magistra vitae (Historia nauczycielką życia) - jak mawiał Cyceron. Czego nas mogą nauczyć minione dzieje, przykłady życia tych, którzy odeszli...? Wiadomo, że warto iść za przykładem tych, którzy COŚ w życiu znaczyli dla innych...

piątek, 6 maja 2011

I będziński Marsz "W obronie Życia" 27 kwietnia 2011

Foto wyk. : Piotr Lorenc (Niedziela sosnowiecka).


W I będzińskim Marszu "W obronie Życia" 27 kwietnia br. wzięło udział ponad 200 osób. Uczestnicy wręczyli Wiceprezydentowi Józefowi Pilchowi "List obrońców życia do władz samorządowych".


Po nabożeństwie odprawionym przez Ks.Marka Maziarza w kościele pw. św. Jana Chrzciciela uczestnicy przeszli przed Urząd Miejski aby wręczyć władzom miasta List i Encyklikę Evangelium Vitae. Potem przeszli pod krzyż przed kościół św. Trójcy gdzie wypowiedzieli słowa Przyrzeczenia Duchowej Adopcji... Wśród uczestników byli m.in. członkowie: Akcji Katolickiej dekanatu będzińskiego (główni organizatorzy), Komitetu Rozwoju Będzina, Wspólnoty Przymierza Rodzin MAMRE z Ks. Grzegorzem Maciejewskim, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich z prezes Renatą Szopą, parafialnych zespołów Caritas, Żywego Różańca, wolontariusze z III LO im. C.K.Norwida w Będzinie oraz wolontariusze hospicyjni z Fundacji Pro Salute, Ks. Paweł Rozpiątkowski z Niedzieli sosnowieckiej, która objęła patronat medialny nad Marszem, Dziekan Dekanatu Będzińskiego Ks. Kan Andrzej Stępień, Ks. Prałat Jan Szkoc, Ks.Mirosław Wilk, Ks. Piotr Kocot, który czytał fragmenty Encykliki Evangelium Vitae, Ks. Marek Maziarz, który odprawił nabożeństwo ku czci Miłosierdzia Bożego przed Marszem. Radnych Rady Miejskiej Będzina reprezentowali: Katarzyna Maciejewska, Wiesław Wacławik i Artur Rosiński. Dziewczęta śpiewające podczas Marszu z parafii św. Jana Chrzciciela i św. Trójcy to: Sylwia Tołkacz, Sylwia Proniewicz, Ewelina Kukla, Dagmara Piurkowska, Natalia Krzysztofik, Dagmara Olszowiec, Paulina Pancerz.
Patronat nad Marszem objął: JE. Ks. dr Biskup Grzegorz Kaszak; Organizatorzy: Akcja Katolicka Dekanatu Będzińskiego; Partner: Komitet Rozwoju Zagłębia.

wtorek, 19 kwietnia 2011

Paczki żywnościowe w ramach pomocy przedświątecznej dla potrzebujących...

- W 1998 roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy przedświąteczną zbiórkę żywności dla potrzebujących tego rodzaju wsparcia. Zebrana żywność pochodzi zawsze od parafian św. Trójcy, członków Akcji Katolickiej i osób, które chodzą do naszego kościoła na msze. - mówi Katarzyna Maciejewska, prezes Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej im. doktora Adama Bilika. - W tym roku wsparli nas uczniowie LO. im. C.K.Norwida z Będzina, którzy zebrali żywność dla mieszkańców ze śródmieścia. Inicjatorami tego przedsięwzięcia była koordynatorka wolontariatu liceum pani Bożena Bachowska oraz dziewczęta z wolontariatu.
18 kwietnia paczki z żywnością trafiły do 30 rodzin. Przygotowali je: Barbara Gajda, Jan Brząkała, Marzena Oszczygieł, Kinga Czaja i dziewczęta z wolontariatu.

Na zdjęciu: mgr Bożena Bachowska z grupą dziewcząt z wolontariatu LO im. C.K.Norwida w Będzinie.


środa, 13 kwietnia 2011

Malarz wyjątkowego obrazu - Adolf Hyła, nauczyciel będzińskich szkół...


Jedyną ze znanych mi pamiątek po Adolfie Hyle w Będzinie, jest namalowana przez niego kopia obrazu Jana Matejki „Wernyhora”. Jak pisze Piotr Szweda MS w książce pt. ”Adolf Hyła - malarz w służbie Bożego Miłosierdzia”: „Około 1921r. Hyła namalował kopię obrazu Jana Matejki Wernyhora i podarował ją Jadwidze Krzymowskiej, dyrektorce Gimnazjum Humanistycznego Żeńskiego w Będzinie, jako prezent imieninowy. Obraz wisiał w holu szkoły aż do czasów odkupienia go od pani dyrektor przez Adama Błażejewicza, przewodniczącego Zgromadzenia Kupców, za kwotę 1000zł. Obraz został umieszczony w Gimnazjum Męskim Zgromadzenia Kupców w Będzinie. Obecnie znajduje się na ścianie auli w budynki I Liceum Ogólnokształcącego im.Mikołaja Kopernika w Będzinie”. Więcej informacji w książce, która jest pierwszą biografią poświęconą temu artyście.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...